
16 marca 2010
15 marca 2010
Designersko idealny zegarek „Zero”
Dawno już nie widziałem tak ciekawie pomyślanego zegarka. Nie dość, że pokazuje godzinę w bardzo oryginalny sposób, to na dodatek wygląda naprawdę stylowo.
Autorem tego projektu jest Robert Dabi i kłaniam się mu nisko, bo dał radę jak mało kto ostatnio.
A jeżeli chodzi o odczytywanie godziny, to jak łatwo się można domyślić, środkowy zawijas pokazuje godziny a mniejszy, zewnętrzny minuty.
Zegarek nie posiada żadnych przycisków i prawdopodobnie będzie fabrycznie ustawiony.
Mam tylko nadzieje, że ewentualny producent weźmie pod uwagę strefy czasowe i sezonowe zmiany czasów.
Pozostaje tylko czekać i mieć nadzieje, że wkrótce ktoś weźmie się za masową produkcje tego cudeńka i że w najbliższym czasie trafi on na sklepowe półki.
Źródło: Geeky Gadgets
13 marca 2010
Dwa czarne koty jak dwieście złotych.
Jakoś nigdy specjalnie nie wierzyłem w zabobony, ale nie wiem czy nie zacznę...A wszystko zaczęło się jakiś tydzień temu kiedy to jechałem sobie 74km/h na drodze, na której można jechać maksymalnie 40.
Nic nowego.
No może z wyjątkiem miśków, które akurat na tej trasie suszyły.
Po kilku dniach przyszedł polecony z pięknym zdjęciem mojego auta prującego 74 na godzinę.
Co było robić? Zabrałem polecony i pojechałem na komendę.
Musiałem jechać okrężnymi drogami, bo akurat teraz drogowcy wzięli się za trasę do Siechnicy i odcięli bezpośrednie połączenie.
Więc pojechałem przez Turów, a potem Ozorzyce i właśnie tam przebiegł mi przed autem czarny kot. Splunąłem przez lewe ramię, tak delikatnie żeby potem nie myć tapicerki i pojechałem dalej.
Minąłem kilka wiosek i dojechałem do Siechnicy, po której troszkę kluczyłem w poszukiwaniu komendy Straży Miejskiej.
I właśnie wtedy przed samochodem przebiegł mi drugi czarny kot. Oczywiście też splunąłem przez lewe ramię i pojechałem dalej. Nawet przez myśl mi wtedy nie przeszło, że to może mieć jakieś znaczenie.
Do pokoju na komendzie wszedłem z miną zbitego psa (cwaniakowanie zostawiłem ciemnej stronie W11).
Powiedziałem po co przyszedłem i pokazałem list. Funkcjonariusz był bardzo miły i raz, dwa załatwił sprawę. Powiedział, że według taryfikatora przekroczenie dozwolonej prędkości o 30-40km/h jest warte od 200 do 300 zeta. A z racji tego że przekroczyłem o 34 zaokrąglił w dół.
I tym właśnie sposobem zapłaciłem 200 złotych mandatu.
Po stówie od kota.
Pech, nie pech, ale koty swoje wiedziały ;)
12 marca 2010
Jestem fanem IKEI
To niewiarygodnie jak oni to pakują. Każdy element ma w kartonie swoje miejsce, nic tu nie lata i nie tłucze. Ilość kartonu jaka jest potrzebna do zapakowania jest idealnie dobrana.
Kartony z zawartością pomimo tego, że czasami dużo ważą, nie załamują się w żadnym miejscu i nie pękają.
Wszystko wygląda tak jak by nad poukładaniem tego i zapakowaniem pracował sztab ludzi. Zresztą wcale bym się nie zdziwił gdyby tak było.
A w środku konkretna instrukcja z wyszczególnionymi krokami, jakie powinniśmy wykonać aby wszystko dobrze poskładać.
W komplecie ze śrubami i kołkami zawsze znajdują się narzędzia, które będą potrzebne do składania mebli. Widać mają świadomość tego, że ktoś może nie mieć w domu warsztatu stolarskiego.
Piszę o tym bo są takie firmy, które oprócz śrubek nic więcej nie dodają, zresztą same śrubki są wątpliwej jakości i potrafią pęknąć przy dokręcaniu.
Samo skręcanie to bajka, otwory są nawiercone tam gdzie trzeba. Nic nie trzeba poprawiać, szlifować, wiercić itd. Wszystko jest na swoim miejscu, dopieszczone z największą starannością.
Składanie mebli trwa dosłownie kilka chwil i jest prawdziwą przyjemnością.
Dodam jeszcze na koniec, że mają też super stronę www, na której można zobaczyć i wybrać produkty, które potem wydrukowane na liście wraz z informacją o cenie i miejscu przechowywania (nr regału i półki) stają się idealna listą zakupów.
Dla mnie i mojej żony to sklep numer jeden jeżeli chodzi o wykańczanie wnętrz.
Może dlatego, że bardzo lubimy IKEowski stajl.
Jestem zdania, że inne sklepy mogłyby się wiele nauczyć od IKEI, bo ta firma (pod wieloma względami) to wzór do naśladowania.
9 marca 2010
Wyszukiwanie w trybie graficznym,
Już od dawna w wyszukiwarce Google można zauważyć podpowiedzi, które zmieniają się w miarę wpisywania przez nas szukanej frazy.
A gdyby tak całe wyszukiwanie było w trybie graficznym?
Simon Elvery, 26-letni web developer z Australii też się nad tym zastanawiał i korzystając z Google Suggest zrobił wyszukiwarkę, która podpowiada kolejne słowa w trybie graficznym.
Wystarczy wpisać szukane słowo, a potem za pomocą graficznego drzewa podążamy z sugerowanymi słowami.
Fajnie pomyślane, i wizualnie ciekawie i prosto wykonane.

Źródło: sw'as
A gdyby tak całe wyszukiwanie było w trybie graficznym?
Simon Elvery, 26-letni web developer z Australii też się nad tym zastanawiał i korzystając z Google Suggest zrobił wyszukiwarkę, która podpowiada kolejne słowa w trybie graficznym.
Wystarczy wpisać szukane słowo, a potem za pomocą graficznego drzewa podążamy z sugerowanymi słowami.
Fajnie pomyślane, i wizualnie ciekawie i prosto wykonane.

Źródło: sw'as
8 marca 2010
Zegarek z twardego dysku
Gdy dysk twardy odmówi nam posłuszeństwa, to najczęściej jest tragedia, a jej ogrom jest wprost proporcjonalny do ilości danych jakie mieliśmy zgromadzone na dysku.
Najczęściej taki dysk ląduje w koszu na śmieci, zaraz po tym jak kilkukrotnie uderzy o podłogę, ścianę i inne twarde przedmioty, które niefortunnie znalazły się na kolizyjnej.
Jeżeli po tym incydencie coś z niego jeszcze zostanie to może warto się zastanowić czy przypadkiem taki dysk nie może być wykorzystany w jakiś inny sposób.
Na przykład można z niego zrobić całkiem oryginalny zegarek.
Jak widać na obrazku na tarczy wycięte zostały cyfry, a od spodu podświetlają je diody LED, które włączane są sekwencyjnie i szybko mrugają, co w efekcie daje wrażenia jednostajnego podświetlonego obrazu.
Bardzo pomysłowe.


Źródło: Hacked Gadgets
Najczęściej taki dysk ląduje w koszu na śmieci, zaraz po tym jak kilkukrotnie uderzy o podłogę, ścianę i inne twarde przedmioty, które niefortunnie znalazły się na kolizyjnej.
Jeżeli po tym incydencie coś z niego jeszcze zostanie to może warto się zastanowić czy przypadkiem taki dysk nie może być wykorzystany w jakiś inny sposób.
Na przykład można z niego zrobić całkiem oryginalny zegarek.
Jak widać na obrazku na tarczy wycięte zostały cyfry, a od spodu podświetlają je diody LED, które włączane są sekwencyjnie i szybko mrugają, co w efekcie daje wrażenia jednostajnego podświetlonego obrazu.
Bardzo pomysłowe.


Źródło: Hacked Gadgets
7 marca 2010
Lampka zasilana z kabla telefonicznego.
Oto gadżet dla oszczędnych. Lampka zasilana z gniazdka telefonicznego. Nie nalicza impulsów i nie wykorzystuje darmowych minut, a na dodatek świeci z jednakową jasnością w taryfie dziennej i nocnej.
To naprawdę ciekawe rozwiązanie zwłaszcza dla osób, które nie potrafią spać w ciemnościach, albo mają dzieci i w ich pokoju w nocy zawsze świeci się jakaś lampka.
Lampka rozświetla ciemności za pomocą ośmiu diod LED, które świecą z taką mocą, że z powodzeniem można przy niej czytać.
Co prawda nie jest to designerski majstersztyk, ale nie ma co narzekać, bo za 4,69$ mamy lampkę, która świeci za free.
Źródło: gizmag
Stojak na iPhone
Jeżeli masz iPhone i chciałbyś aby oryginalnie prezentował się na Twoim biurku to zerknij w lewo.To jest bardzo oryginalny stojak na iPhone w całości wykonany ze sztućców (łyżek i widelców). Konstrukcja wygląda na solidną i bez obaw można powierzyć swój telefon pod jego opiekę.
Można oczywiście spróbować wykonać taki stojak ze sztućców, które można znaleźć w szufladzie w kuchni.
Ale dla mniej wytrwałych jest możliwość zamówienia go za 30$.
Źródło: Etsy
Koniec domeny "Dantehome.pl"
No i się skończyło.
Właśnie minął 1 rok od czasu wykupienie przeze mnie domeny "dantehome.pl".
Od tamtego czasu na blogu pojawiło się wiele postów, a nawet bardzo wiele bo idą one w setki. Ale ten czas zleciał.
Kiedy kilka dni temu otrzymałem maila z informacją o końcu okresu premiowego i przedłużenia umowy za 122 PLN zacząłem się zastanawiać czy jest sens za to płacić. I doszedłem do wniosku, że chyba nie.
Co prawda blog przez ten czas dorobił się około 200 unikanych wizyt (po wycofaniu domeny jest 13). Wiem, że to niewiele dla niektórych, ale dla mnie to sporo. Ale jestem pewien, że to nadrobię.
Na szczęście lubię zaczynać od nowa i ogólnie tworzyć, dla tego nie zniechęcam się i mam zamiar nadal pisać co jakiś czas.
A blog Dante home nadal będzie się tak nazywał, ale od tej chwili będzie się znajdował pod adresem: http://dante1977.blogspot.com/
Właśnie minął 1 rok od czasu wykupienie przeze mnie domeny "dantehome.pl".
Od tamtego czasu na blogu pojawiło się wiele postów, a nawet bardzo wiele bo idą one w setki. Ale ten czas zleciał.
Kiedy kilka dni temu otrzymałem maila z informacją o końcu okresu premiowego i przedłużenia umowy za 122 PLN zacząłem się zastanawiać czy jest sens za to płacić. I doszedłem do wniosku, że chyba nie.
Co prawda blog przez ten czas dorobił się około 200 unikanych wizyt (po wycofaniu domeny jest 13). Wiem, że to niewiele dla niektórych, ale dla mnie to sporo. Ale jestem pewien, że to nadrobię.
Na szczęście lubię zaczynać od nowa i ogólnie tworzyć, dla tego nie zniechęcam się i mam zamiar nadal pisać co jakiś czas.
A blog Dante home nadal będzie się tak nazywał, ale od tej chwili będzie się znajdował pod adresem: http://dante1977.blogspot.com/
6 marca 2010
Lifting nagłówka
Już od jakiegoś czasu nosiłem się z zamiarem dodania gdzieś w nagłówku odnośników do moich innych blogów. Niestety braki w wiedzy z zakresu CSS nie pozwalały mi na takie zagrywki, bo zawsze coś wyświetlało się nie tak jak chciałem i zostawiłem temat.A od jakiegoś czasu zacząłem bardziej się interesować CSS, zresztą w pracy bardzo mi się ta wiedza przydaje. Przeczytałem parę książek i pogrzebałem trochę w sieci. Okazało się, że nie taki diabeł straszny...
I właśnie dzisiaj spróbowałem jeszcze raz.
I dałem radę.
Zrobiłem niewielkie ikonki i wkomponowałem je w nagłówek, tak jak już od dawna chciałem.
I jestem zadowolony z efektów.
28 lutego 2010
Formularze na strony www
Jestem pewien, że nie jedna osoba, która robiła kiedyś jakieś formularze na strony www strasznie się przy tym umordowała. Formularze same w sobie może i nie są jakieś specjalnie skomplikowane, ale na pewno są pracochłonne. A jeżeli dojdzie do tego jakaś przejrzysta forma przedstawienia wyników, określenie wymaganych pól czy walidacja to faktycznie pot może wystąpić na skroń.Ja sam jeszcze do wczoraj takie formularze robiłem ręcznie, ale wczoraj odkryłem coś pięknego.
Aplikacja Google Docs umożliwia tworzenie prostych formularzy!
Samo ich tworzenie jest banalnie proste: otwieramy Google Docs i wybieramy "Utwórz nowy >> Formularz" i wszystko robimy w trybie graficznym.
Można sobie też wybrać odpowiedni template ankiety.
Nie będę opisywał procesu tworzenia ankiety, bo jest tak prosty, że szkoda wycierać klawiszy.
Już w trakcie tworzenia ankiety mamy możliwość podejrzenia jej wersji online (link na samym dole ankiety).
Publikować ankietę można na kilka sposobów:
- Link na stronie
- Kod do wklejenia na stronie
- Wysłanie ankiety mailem.
A już w samym arkuszu możemy podejrzeć wyniki za pomocą wykresów co jest kolejnym dużym plusem.
Na pewno będę używał i polecam innym,
22 lutego 2010
W krainie magii...
Niedawno postanowiłem coś napisać, coś powymyślać i spróbować po raz kolejny dać upust swoim pisarskim zapędom. Nie wiem czy ktoś to będzie czytał i czy komuś się to w ogóle spodoba, ale po mimo wszytko piszę, bo mi się chce.
Liczę po cichu na jakieś komentarze i krytykę, ale i bez tego dam sobie radę.
Wymyśliłem sobie Instytut Magii Wszelakiej, w którym to dzieją się opisywane i wyssane z palce sytuacje. Gdzie magia przeplata się z technologią, która z racji magiczności całego świata również jest postrzegana jako coś magicznego i niezrozumiałego.
Staram się pisać prostym językiem, aby czytało się łatwo i przyjemnie. Mam również nadzieje, że uda mi się rozbawić chociaż niektórych czytelników.
Tak więc zapraszam i życzę miłego czytania.
W krainie magii...
Liczę po cichu na jakieś komentarze i krytykę, ale i bez tego dam sobie radę.
Wymyśliłem sobie Instytut Magii Wszelakiej, w którym to dzieją się opisywane i wyssane z palce sytuacje. Gdzie magia przeplata się z technologią, która z racji magiczności całego świata również jest postrzegana jako coś magicznego i niezrozumiałego.
Staram się pisać prostym językiem, aby czytało się łatwo i przyjemnie. Mam również nadzieje, że uda mi się rozbawić chociaż niektórych czytelników.
Tak więc zapraszam i życzę miłego czytania.
20 lutego 2010
Nowy pulpit i układ paneli
Już od dawna nosiłem się z zamiarem jakiejś zmiany na pulpicie. Najbardziej brakowało mi drugiego panelu, bo na jednym to już zaczęło mi się kończyć miejsce. Skróty, tray, pasek menu, lista uruchomionych aplikacji i przełącznik okien. No nazbierało się tego troszkę.
Drugi panel na dole od razu musiałem wykluczyć, bo zajmował miejsce i ograniczał widoczność okna przeglądarki, co prawda tylko o kilkanaście pikseli, ale to i tak dużo jak na monitor o wysokości 800px.
Więc wstawiłem panel z lewej strony i w nim dodałem tylko skróty do aplikacji i miejsc.
Na górnym pasku zostawiłem Pasek menu, listę okien, przełącznik obszarów i tray.
Jest idealnie.
Nic więcej nie zmieniam.
Drugi panel na dole od razu musiałem wykluczyć, bo zajmował miejsce i ograniczał widoczność okna przeglądarki, co prawda tylko o kilkanaście pikseli, ale to i tak dużo jak na monitor o wysokości 800px.
Więc wstawiłem panel z lewej strony i w nim dodałem tylko skróty do aplikacji i miejsc.
Na górnym pasku zostawiłem Pasek menu, listę okien, przełącznik obszarów i tray.
Jest idealnie.
Nic więcej nie zmieniam.
7 lutego 2010
Ikony Humanity colors
Niedawno szukając ciekawych ikon natrafiłem właśnie na ikony Humanity, mają one bardzo ładne i proste ikony w trayu, ale kolory ikon systemowych już mi jakoś nie leżą.
Dlatego już zacząłem kombinować łączeniem dwóch stylów żeby ikony systemowe były takie jak ma Humanity, ale ikony systemowe były bardziej zielone.
I właśnie poszukując ładnych zielonych ikon natknąłem się na ikony Humanity Colors.
W zasadzie wyglądają jak zwykłe Humanity, ale są dostępne w 15 colorach!.
Proces instalacji jest banalny i ogranicza się do przeniesienia ściągniętego archiwum do katalogu domowego i zastosowania się do instrukcji, która znajduje się w paczce.

Muszę przyznać, że na prawdę dają radę i na pewno zagoszczą u mnie na dłużej.
A ikony można znaleźć na gnome-look.org
Dlatego już zacząłem kombinować łączeniem dwóch stylów żeby ikony systemowe były takie jak ma Humanity, ale ikony systemowe były bardziej zielone.
I właśnie poszukując ładnych zielonych ikon natknąłem się na ikony Humanity Colors.
W zasadzie wyglądają jak zwykłe Humanity, ale są dostępne w 15 colorach!.
Proces instalacji jest banalny i ogranicza się do przeniesienia ściągniętego archiwum do katalogu domowego i zastosowania się do instrukcji, która znajduje się w paczce.

Muszę przyznać, że na prawdę dają radę i na pewno zagoszczą u mnie na dłużej.
Powrót na "Ubuntu"
Dawno nic nie pisałem, mam nadzieje że nie wyszedłem z wprawy. Przedwczoraj przeinstalowałem system, bo pojawiały się jakieś problemy ze startem systemu na zasilaniu z akumulatora. Nie wiem o co konkretnie chodziło, ale pojawiał się napis "Start init disc crypt - [ok]" i na tym się kończyło. Potrzebny był twardy reset. Było to bardzo denerwujące.
I tym oto sposobem "Miętowa Helena" popadała w niełaskę.
Postanowiłem powrócić do korzeni i zainstalowałem sobie Ubuntu "Karmelkowego Koliberka".
Poszło szybko i bez problemów.
A potem dzięki temu, że partycje /home mam osobną i podczas instalacji ustawiłem ją jako /home prawie wszystko od razu hulało jak należy i było gotowe do pracy.
doinstalowałem tylko conky, forecasta, picase, smplayera, codeki (restricted) i AbiWorda i byłem gotowy.
Całość zajęła mi około godziny.
Ale i tak nie mogę się doczekać kwietnia, bo wtedy przyjdzie czas na przełomowego Ubuntu 10.4 LTS i coś czuje, że to będzie naprawdę coś.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




