
19 marca 2010
Fenomen blogów na Onecie
Tak na samym początku wyjaśniam, że nie chcę tym postem wzbudzać żadnych kontrowersji, ani piętnować platformy blogowej Onetu, choć nie ukrywam, że podchodzę do tematu bardzo subiektywnie.
Już od jakiegoś czasu śledzę kilka for blogowych, na których młodzi ludzie piszą o swoich blogach i blogowaniu. Zauważyłem, że duża część blogerów prowadzi swoje blogi właśnie na platformie Onetu.
Obejrzałem sobie kilka blogów i od razu znalazłem kilka minusów:
Panel administracyjny to tak naprawdę jedna strona gdzie wszystko jest pod ręką. Sama edycja postów jest banalna, a edytor zawiera kilka prostych narzędzi do formatowania tekstu. No i to w zasadzie wszystko. Oczywiście prostota edycji jest tu jak najbardziej wskazana, bo przecież bloger nie musi być webmasterem, żeby pisać.
Oczywiście można też zmieniać układ bloga, szablony i dodatkowe panele informacyjne, ale jakoś nie powaliło mnie to na kolana.
Po oględzinach platformy zacząłem się zastanawiać dlaczego ludzie wybierają Onet, lub inne platformy blogowe, które emitują tak bardzo inwazyjne reklamy i tym samym psują wygląd bloga, który niejednokrotnie ma bardzo ciekawą treść.
I potem postanowiłem zapytać samych bloggerów o fenomen blogów na Onecie.
Okazało się, że łatwość obsługi to kluczowy powód, dla którego młodzi ludzie wybierają tą platformę. A jeżeli dodać do tego przyzwyczajenia i społeczność, dzięki której dość łatwo wypromować bloga to już mamy zobrazowany cały fenomen blogowania na Onecie.
Ja, co prawda nadal go nie dostrzegam, ale pewnie dlatego, że jestem przesiąknięty Bloggerem i oczarowany jego możliwościami i tym, że stale jest rozwijany i wspierany przez Google i jego społeczność. Wiem, że trudniej jest wypromować taki blog, ale przynajmniej mam całkowity wpływ na to jak on wygląda i na to czy chcę zamieścić na nim jakieś reklamy czy nie.
ps. już niedługo postaram się opisać Bloggera i dodać jakiś mały poradnik, tak dla kontrastu.
ps2. poradnik już jest tu
Już od jakiegoś czasu śledzę kilka for blogowych, na których młodzi ludzie piszą o swoich blogach i blogowaniu. Zauważyłem, że duża część blogerów prowadzi swoje blogi właśnie na platformie Onetu.
Obejrzałem sobie kilka blogów i od razu znalazłem kilka minusów:
- blog nie zaczyna się od nagłówka, tylko od wielgachnej reklamy
- z prawej strony mamy kolejną reklamę
- wybór postów jest ustawiony jako lista rozwijana (nie widać tam posta pod postem jak w normalnych blogach)
- nie wiem czy to jest regułą, czy to po prostu takie szablony, ale wszystkie blogi jakie widziałem, są strasznie wąskie.
Panel administracyjny to tak naprawdę jedna strona gdzie wszystko jest pod ręką. Sama edycja postów jest banalna, a edytor zawiera kilka prostych narzędzi do formatowania tekstu. No i to w zasadzie wszystko. Oczywiście prostota edycji jest tu jak najbardziej wskazana, bo przecież bloger nie musi być webmasterem, żeby pisać.
Oczywiście można też zmieniać układ bloga, szablony i dodatkowe panele informacyjne, ale jakoś nie powaliło mnie to na kolana.
Po oględzinach platformy zacząłem się zastanawiać dlaczego ludzie wybierają Onet, lub inne platformy blogowe, które emitują tak bardzo inwazyjne reklamy i tym samym psują wygląd bloga, który niejednokrotnie ma bardzo ciekawą treść.
I potem postanowiłem zapytać samych bloggerów o fenomen blogów na Onecie.
Okazało się, że łatwość obsługi to kluczowy powód, dla którego młodzi ludzie wybierają tą platformę. A jeżeli dodać do tego przyzwyczajenia i społeczność, dzięki której dość łatwo wypromować bloga to już mamy zobrazowany cały fenomen blogowania na Onecie.
Ja, co prawda nadal go nie dostrzegam, ale pewnie dlatego, że jestem przesiąknięty Bloggerem i oczarowany jego możliwościami i tym, że stale jest rozwijany i wspierany przez Google i jego społeczność. Wiem, że trudniej jest wypromować taki blog, ale przynajmniej mam całkowity wpływ na to jak on wygląda i na to czy chcę zamieścić na nim jakieś reklamy czy nie.
ps. już niedługo postaram się opisać Bloggera i dodać jakiś mały poradnik, tak dla kontrastu.
ps2. poradnik już jest tu
18 marca 2010
Nagrobek wysyłający SMS-y
RosettaStone to nagrobek, który wysyła SMS-y w imieniu zmarłego. To niecodzienne urządzenie zostało wymyślone w Stanach i działa na bardzo prostej zasadzie.
Nagrobek ma wbudowany system RFID, który potrafi się komunikować z wcześniej zdefiniowanymi numerami telefonów i dzięki temu osoba, która jest na liście, podczas każdej wizyty u zmarłego otrzyma od niego wiadomość.
Oczywiście osoba, która planuje zakup takiego nagrobka, musi wcześniej zadbać o to aby napisać te wszystkie wiadomości, które potem otrzymają jej bliscy.
Producent tego urządzenia twierdzi, że urządzenie może rozsyłać wiadomości przez okres do 3200 lat.
Cena takiego nagrobka waha się od 205$ do 225$ w zależności od materiału z jakiego zostanie zrobiony.
Źródło: NYDailyNews
17 marca 2010
Kostka Rubika dla niewidomych
No bo kto powiedział, że „widomi” mają na nią wyłączność.Zresztą już nie raz widziałem popisy macherów od układania kostki, którzy układają ją w niecałą minutę z zamkniętymi oczami.
A teraz za sprawą projektanta Konstantina Datz’a również niewidomi mają szanse na zabawę i główkowanie.
Co prawa kostka wygląda dość nietypowo, ma białe ściany z nadrukowanymi kropkami i osoby, które widza normalnie na pewno miałyby nie lada problem z jej ułożeniem, ale dla niewidomych to na pewno ciekawa alternatywa.
Na razie to tylko projekt, ale trzymam kciuki, aby jak najszybciej ktoś zajął się jej masową produkcją.

Źródło: Yanko Design
Ciekawe efekty zdjęć - online
Już od jakiegoś czasu noszę się z zamiarem namalowania w kuchni na jednej ze ścian dużego portretu mojej córci i żonki. Znaleźliśmy nawet ciekawe zdjęcie, na którym będę się wzorował, tylko że chcielibyśmy z Elą aby portret był czarno-biały. A poza tym sam portret nie miałby być idealnie wycieniowany, tylko mieć twarde zarysy cieni. Długo kombinowałem w programie graficznym nadawanie efektów, ale te zabiegi na nic się zdały, bo efekty jakoś mnie nie zadowalały.
Dlatego postanowiłem poszukać jakiegoś kreatora w Internecie.
Po paru minutach googlowania dostałem się na stronę BeFunky.com i okazało się, że to jest to czego szukałem.
Główna idea strony to właśnie modyfikowanie zdjęć i okraszanie ich ciekawymi efektami.
Nawigacja po stronie jest bardzo prosta i łatwo można się w tym wszystkim połapać, pomimo tego, że strona jest w języku angielskim.
Dostępnych jest około 20 różnych efektów, a każdy z nich ma jeszcze kilka różnych wersji.
Zdjęcia można wrzucać z kompa, kamerki internetowej, adresu url lub bezpośrednio z jakiegoś serwisu hostującego zdjęcia (np. Picasa, Flickr, Facebook, MySpace i inne).
Konkretny efekt wybieramy klikając na miniaturkę.
Gotowe i przerobione zdjęcie, można z łatwością zapisać na kompie.
W kategoriach znajdują się również efekty, które są dostępne po opłaceniu abonamentu, ale nawet bez tego można wiele zdziałać.
Gorąco polecam zwłaszcza tym którzy nie mają odpowiednich programów, czasu, czy zdolności.
16 marca 2010
15 marca 2010
Designersko idealny zegarek „Zero”
Dawno już nie widziałem tak ciekawie pomyślanego zegarka. Nie dość, że pokazuje godzinę w bardzo oryginalny sposób, to na dodatek wygląda naprawdę stylowo.
Autorem tego projektu jest Robert Dabi i kłaniam się mu nisko, bo dał radę jak mało kto ostatnio.
A jeżeli chodzi o odczytywanie godziny, to jak łatwo się można domyślić, środkowy zawijas pokazuje godziny a mniejszy, zewnętrzny minuty.
Zegarek nie posiada żadnych przycisków i prawdopodobnie będzie fabrycznie ustawiony.
Mam tylko nadzieje, że ewentualny producent weźmie pod uwagę strefy czasowe i sezonowe zmiany czasów.
Pozostaje tylko czekać i mieć nadzieje, że wkrótce ktoś weźmie się za masową produkcje tego cudeńka i że w najbliższym czasie trafi on na sklepowe półki.
Źródło: Geeky Gadgets
13 marca 2010
Dwa czarne koty jak dwieście złotych.
Jakoś nigdy specjalnie nie wierzyłem w zabobony, ale nie wiem czy nie zacznę...A wszystko zaczęło się jakiś tydzień temu kiedy to jechałem sobie 74km/h na drodze, na której można jechać maksymalnie 40.
Nic nowego.
No może z wyjątkiem miśków, które akurat na tej trasie suszyły.
Po kilku dniach przyszedł polecony z pięknym zdjęciem mojego auta prującego 74 na godzinę.
Co było robić? Zabrałem polecony i pojechałem na komendę.
Musiałem jechać okrężnymi drogami, bo akurat teraz drogowcy wzięli się za trasę do Siechnicy i odcięli bezpośrednie połączenie.
Więc pojechałem przez Turów, a potem Ozorzyce i właśnie tam przebiegł mi przed autem czarny kot. Splunąłem przez lewe ramię, tak delikatnie żeby potem nie myć tapicerki i pojechałem dalej.
Minąłem kilka wiosek i dojechałem do Siechnicy, po której troszkę kluczyłem w poszukiwaniu komendy Straży Miejskiej.
I właśnie wtedy przed samochodem przebiegł mi drugi czarny kot. Oczywiście też splunąłem przez lewe ramię i pojechałem dalej. Nawet przez myśl mi wtedy nie przeszło, że to może mieć jakieś znaczenie.
Do pokoju na komendzie wszedłem z miną zbitego psa (cwaniakowanie zostawiłem ciemnej stronie W11).
Powiedziałem po co przyszedłem i pokazałem list. Funkcjonariusz był bardzo miły i raz, dwa załatwił sprawę. Powiedział, że według taryfikatora przekroczenie dozwolonej prędkości o 30-40km/h jest warte od 200 do 300 zeta. A z racji tego że przekroczyłem o 34 zaokrąglił w dół.
I tym właśnie sposobem zapłaciłem 200 złotych mandatu.
Po stówie od kota.
Pech, nie pech, ale koty swoje wiedziały ;)
12 marca 2010
Jestem fanem IKEI
To niewiarygodnie jak oni to pakują. Każdy element ma w kartonie swoje miejsce, nic tu nie lata i nie tłucze. Ilość kartonu jaka jest potrzebna do zapakowania jest idealnie dobrana.
Kartony z zawartością pomimo tego, że czasami dużo ważą, nie załamują się w żadnym miejscu i nie pękają.
Wszystko wygląda tak jak by nad poukładaniem tego i zapakowaniem pracował sztab ludzi. Zresztą wcale bym się nie zdziwił gdyby tak było.
A w środku konkretna instrukcja z wyszczególnionymi krokami, jakie powinniśmy wykonać aby wszystko dobrze poskładać.
W komplecie ze śrubami i kołkami zawsze znajdują się narzędzia, które będą potrzebne do składania mebli. Widać mają świadomość tego, że ktoś może nie mieć w domu warsztatu stolarskiego.
Piszę o tym bo są takie firmy, które oprócz śrubek nic więcej nie dodają, zresztą same śrubki są wątpliwej jakości i potrafią pęknąć przy dokręcaniu.
Samo skręcanie to bajka, otwory są nawiercone tam gdzie trzeba. Nic nie trzeba poprawiać, szlifować, wiercić itd. Wszystko jest na swoim miejscu, dopieszczone z największą starannością.
Składanie mebli trwa dosłownie kilka chwil i jest prawdziwą przyjemnością.
Dodam jeszcze na koniec, że mają też super stronę www, na której można zobaczyć i wybrać produkty, które potem wydrukowane na liście wraz z informacją o cenie i miejscu przechowywania (nr regału i półki) stają się idealna listą zakupów.
Dla mnie i mojej żony to sklep numer jeden jeżeli chodzi o wykańczanie wnętrz.
Może dlatego, że bardzo lubimy IKEowski stajl.
Jestem zdania, że inne sklepy mogłyby się wiele nauczyć od IKEI, bo ta firma (pod wieloma względami) to wzór do naśladowania.
9 marca 2010
Wyszukiwanie w trybie graficznym,
Już od dawna w wyszukiwarce Google można zauważyć podpowiedzi, które zmieniają się w miarę wpisywania przez nas szukanej frazy.
A gdyby tak całe wyszukiwanie było w trybie graficznym?
Simon Elvery, 26-letni web developer z Australii też się nad tym zastanawiał i korzystając z Google Suggest zrobił wyszukiwarkę, która podpowiada kolejne słowa w trybie graficznym.
Wystarczy wpisać szukane słowo, a potem za pomocą graficznego drzewa podążamy z sugerowanymi słowami.
Fajnie pomyślane, i wizualnie ciekawie i prosto wykonane.

Źródło: sw'as
A gdyby tak całe wyszukiwanie było w trybie graficznym?
Simon Elvery, 26-letni web developer z Australii też się nad tym zastanawiał i korzystając z Google Suggest zrobił wyszukiwarkę, która podpowiada kolejne słowa w trybie graficznym.
Wystarczy wpisać szukane słowo, a potem za pomocą graficznego drzewa podążamy z sugerowanymi słowami.
Fajnie pomyślane, i wizualnie ciekawie i prosto wykonane.

Źródło: sw'as
8 marca 2010
Zegarek z twardego dysku
Gdy dysk twardy odmówi nam posłuszeństwa, to najczęściej jest tragedia, a jej ogrom jest wprost proporcjonalny do ilości danych jakie mieliśmy zgromadzone na dysku.
Najczęściej taki dysk ląduje w koszu na śmieci, zaraz po tym jak kilkukrotnie uderzy o podłogę, ścianę i inne twarde przedmioty, które niefortunnie znalazły się na kolizyjnej.
Jeżeli po tym incydencie coś z niego jeszcze zostanie to może warto się zastanowić czy przypadkiem taki dysk nie może być wykorzystany w jakiś inny sposób.
Na przykład można z niego zrobić całkiem oryginalny zegarek.
Jak widać na obrazku na tarczy wycięte zostały cyfry, a od spodu podświetlają je diody LED, które włączane są sekwencyjnie i szybko mrugają, co w efekcie daje wrażenia jednostajnego podświetlonego obrazu.
Bardzo pomysłowe.


Źródło: Hacked Gadgets
Najczęściej taki dysk ląduje w koszu na śmieci, zaraz po tym jak kilkukrotnie uderzy o podłogę, ścianę i inne twarde przedmioty, które niefortunnie znalazły się na kolizyjnej.
Jeżeli po tym incydencie coś z niego jeszcze zostanie to może warto się zastanowić czy przypadkiem taki dysk nie może być wykorzystany w jakiś inny sposób.
Na przykład można z niego zrobić całkiem oryginalny zegarek.
Jak widać na obrazku na tarczy wycięte zostały cyfry, a od spodu podświetlają je diody LED, które włączane są sekwencyjnie i szybko mrugają, co w efekcie daje wrażenia jednostajnego podświetlonego obrazu.
Bardzo pomysłowe.


Źródło: Hacked Gadgets
7 marca 2010
Lampka zasilana z kabla telefonicznego.
Oto gadżet dla oszczędnych. Lampka zasilana z gniazdka telefonicznego. Nie nalicza impulsów i nie wykorzystuje darmowych minut, a na dodatek świeci z jednakową jasnością w taryfie dziennej i nocnej.
To naprawdę ciekawe rozwiązanie zwłaszcza dla osób, które nie potrafią spać w ciemnościach, albo mają dzieci i w ich pokoju w nocy zawsze świeci się jakaś lampka.
Lampka rozświetla ciemności za pomocą ośmiu diod LED, które świecą z taką mocą, że z powodzeniem można przy niej czytać.
Co prawda nie jest to designerski majstersztyk, ale nie ma co narzekać, bo za 4,69$ mamy lampkę, która świeci za free.
Źródło: gizmag
Stojak na iPhone
Jeżeli masz iPhone i chciałbyś aby oryginalnie prezentował się na Twoim biurku to zerknij w lewo.To jest bardzo oryginalny stojak na iPhone w całości wykonany ze sztućców (łyżek i widelców). Konstrukcja wygląda na solidną i bez obaw można powierzyć swój telefon pod jego opiekę.
Można oczywiście spróbować wykonać taki stojak ze sztućców, które można znaleźć w szufladzie w kuchni.
Ale dla mniej wytrwałych jest możliwość zamówienia go za 30$.
Źródło: Etsy
Koniec domeny "Dantehome.pl"
No i się skończyło.
Właśnie minął 1 rok od czasu wykupienie przeze mnie domeny "dantehome.pl".
Od tamtego czasu na blogu pojawiło się wiele postów, a nawet bardzo wiele bo idą one w setki. Ale ten czas zleciał.
Kiedy kilka dni temu otrzymałem maila z informacją o końcu okresu premiowego i przedłużenia umowy za 122 PLN zacząłem się zastanawiać czy jest sens za to płacić. I doszedłem do wniosku, że chyba nie.
Co prawda blog przez ten czas dorobił się około 200 unikanych wizyt (po wycofaniu domeny jest 13). Wiem, że to niewiele dla niektórych, ale dla mnie to sporo. Ale jestem pewien, że to nadrobię.
Na szczęście lubię zaczynać od nowa i ogólnie tworzyć, dla tego nie zniechęcam się i mam zamiar nadal pisać co jakiś czas.
A blog Dante home nadal będzie się tak nazywał, ale od tej chwili będzie się znajdował pod adresem: http://dante1977.blogspot.com/
Właśnie minął 1 rok od czasu wykupienie przeze mnie domeny "dantehome.pl".
Od tamtego czasu na blogu pojawiło się wiele postów, a nawet bardzo wiele bo idą one w setki. Ale ten czas zleciał.
Kiedy kilka dni temu otrzymałem maila z informacją o końcu okresu premiowego i przedłużenia umowy za 122 PLN zacząłem się zastanawiać czy jest sens za to płacić. I doszedłem do wniosku, że chyba nie.
Co prawda blog przez ten czas dorobił się około 200 unikanych wizyt (po wycofaniu domeny jest 13). Wiem, że to niewiele dla niektórych, ale dla mnie to sporo. Ale jestem pewien, że to nadrobię.
Na szczęście lubię zaczynać od nowa i ogólnie tworzyć, dla tego nie zniechęcam się i mam zamiar nadal pisać co jakiś czas.
A blog Dante home nadal będzie się tak nazywał, ale od tej chwili będzie się znajdował pod adresem: http://dante1977.blogspot.com/
6 marca 2010
Lifting nagłówka
Już od jakiegoś czasu nosiłem się z zamiarem dodania gdzieś w nagłówku odnośników do moich innych blogów. Niestety braki w wiedzy z zakresu CSS nie pozwalały mi na takie zagrywki, bo zawsze coś wyświetlało się nie tak jak chciałem i zostawiłem temat.A od jakiegoś czasu zacząłem bardziej się interesować CSS, zresztą w pracy bardzo mi się ta wiedza przydaje. Przeczytałem parę książek i pogrzebałem trochę w sieci. Okazało się, że nie taki diabeł straszny...
I właśnie dzisiaj spróbowałem jeszcze raz.
I dałem radę.
Zrobiłem niewielkie ikonki i wkomponowałem je w nagłówek, tak jak już od dawna chciałem.
I jestem zadowolony z efektów.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





